Czwartek, 17 październik 2019                                 www.JoannaBrodzik.2Q.pl
 

   Menu główne
:: Strona główna

:: Autobiografia
:: Filmografia
:: Wywiad
:: Nagrody

:: Galeria

:: Forum

   Reklama

Portal ślubny, ślub, wesele
Portal dla kobiet
Sennik


  

AUTOBIOGRAFIA

Urodziłam się w czwartek 11 stycznia 1973 roku o 16.30. Padał śnieg. Ponieważ rzeczywistość wydała mi się szara, dostałam żółtaczki.

Przez pierwsze miesiące życia rodzina i znajomi zastanawiali się co może znaczyć mój ironiczny uśmieszek.

Nie mogłam ich długo trzymać w niepewności, jako roczne niemowlę powiedziałam o co chodzi: "auto!" niestety zostałam źle zrozumiana, myśleli, że chodzi o samochód. A ja właśnie pojęłam samotność jednostki. ("auto" pierwszy człon wyrazów złożonych, oznaczający: sam, samemu )

Z rozpaczy zaczęłam chodzić. Za mną chodziła Babcia, która jako jedyna z Dorosłych kumała cokolwiek z Istoty Rzeczy. Potrafiła w tamtych latach porozumiewać się za pomocą skórek od chleba ze skrzatami (chodziło o pomoc w sprzątaniu moich zabawek) i latała na uszach nad rynkiem jak Wujaszek Fido.

Zanim poszłam do przedszkola, chciałam zostać perkusistką i godzinami ćwiczyłam na zestawie ustawionym w kuchni. Babcia trochę pękała, jak odpryskiwała emalia z kotła (do powideł).

W zerówce odkryłam, że nienawidzę salcesonu i przynosiłam go z przedszkola w kieszeni fartuszka.

1977 urodził się mój fajny brat z szarymi włosami - odniosłam pierwszy sukces w negocjacjach-tak długo darłam się pod oknem porodówki, że w końcu Mama zgodziła się dać mu na imię Robercik. Na drugie imię.

1980 - w końcu pozwolili mi iść do szkoły! SP nr 3 w Lubsku. Najdłuższy dystans pieszy pokonywany przeze mnie w życiu. Rekord w długości powrotu po lekcjach:4 h. Konsekwencje: 3 klapsy i niezła bura. Zyski: wielka, tajemnicza kość ze starego cmentarza-niestety skonfiskowana.

1982 - moja pierwsza rola - Pyza na polskich dróżkach. Gram tytułową rolę z kukiełką zrobioną z kuli do ucierania i najlepszego bieżnika na ławę. Sukces.

1981 - 13 grudnia nie było Teleranka, więc ganialiśmy się z Bratem, aż nie zatrzęsły się kryształy w kredensie i można było patrzeć jak jadą czołgi. Jeden nie wyrobił na zakręcie i wybił lufą szybę w kiosku RUCH na rogu. Potem pojawił się w telewizji jakiś żołnierz i zrobiło się trochę straszno.

Nikt się nami nie interesował, bo wszyscy siedzieli w kuchni i palili papierosy. Z magnetofonu "Kasprzak" mono nauczyliśmy się na pamięć piosenek z repertuaru zespołu" Trzeci oddech kaczuchy" i "Z tylu sklepu" Laskowika. Poszliśmy do kuchni i zaśpiewaliśmy: co to będzie, kiedy zgaśnie nasze słonko! wódz, a za wodzem nic! Ale im się nie podobało. Od tej pory mam uraz polityczny i nie lubię śpiewać.

1982 - lipiec - przychodzi na świat moja cudna Siostra. Jako dziecko bawi się nosząc siaty wypełnione klockami i ustawia wszystkich w kolejce. Wściekła Trójca, jak zwykła nas nazywać w stanach bezsilności Mama jest w komplecie.

1984 w Wielki Wtorek wybuchł nasz telewizor Rubin 714 P. Mój Brat w przedszkolu powiedział, ze sfajczyła mu się chata. To była prawda.

1985 - mama dostała mieszkanko na nowo wybudowanym osiedlu w Zielonej Górze, ja na rok zostaję z Babcią, żeby skończyć piątą klasę. Zakochuję się w "Szogunie" i bije rekord szkolnej biblioteki w przeczytanych książkach. Chce być Anią z Zielonego Wzgórza. Mama zabiera mnie do Zielonej Góry.

1988 - Badają mi IQ, dostaję stypendium ministra kultury i jadę na obóz dla "uzdolnionej młodzieży"(oczywiście cały czas jestem przekonana, ze nastąpiła jakaś pomyłka i zaraz się wyda). Tam poznaję Johnego, który werbuje mnie do grupy ekspresji twórczej i w ten sposób wpływa na moja przyszłość. Teraz wpływa znów, masterując te wypociny :-)

Z kłopotami (MATMA!!!) zdaję do Liceum nr 7 i poznaję moja przyjaciółkę Gośkę, która ma wszystko o czym marzę. Jest szczupła, wysportowana, jest blondynką i uprawia taniec nowoczesny.

Pracując nad improwizacjami łapie się na tym, że zajęcia parateatralne włażą mi do ciała i duszy i odkrywam, ze może cos takiego chciałabym robić w życiu.

1990 - Mama powiadomiona o planach teatralno - filmowych, z przerażenia wpada ze mną na pomysł Olimpiady j. polskiego i literatury. Obciach straszny, ale daje wstęp wolny na wszystkie uczelnie. Oprócz PWST, oczywiście.

1992 - Udaje mi się dojść do eliminacji centralnych (komisja uwierzyła, że pasjonuje mnie poezja barokowa Sępa-Sarzyńskiego!!!), wiec zamiast zdawać maturę z polskiego uczę się tekstów na egzaminy.

Składam papiery na cztery wydziały i idę zdawać na Miodową. Podczas 2 etapu egzaminów zapytana, czy chciałabym się napić, wyrywam profesorowi Benoit kanister z wodą i ignorując szklankę piję z 5 litrowego baniaka. ( myślę, że tak naprawdę przyjęli mnie w wyniku szoku) Prof. Skotnicki podczas konsultacji z piosenki grozi śmiercią, jeżeli zaśpiewam więcej jak cztery nuty.
Wykonuje więc melorecytację i PRZYJMUJĄ mnie.

Po cudnych wakacjach, spalona jak murzynek ląduję twardo w akademiku na Grochowie (Legendarna Dziekanka w remoncie) i szlocham codziennie w poduszkę. Nienawidzę Warszawy, ciągle się gubię, nie mam pojęcia czego ode mnie chcą w szkole i dlaczego wszystko robię źle. (Źle chodzę, mówię, patrzę).

1994 - dostaje propozycję z Eastern Models, (agencja modelek!!!) Musze zdecydować - Szkoła, czy Wielki, Nieznany Świat. Wybieram Szkołę (a mogłam być Kate Moss Hi,hi,hi!)

1995 - po tragicznych według mnie zdjęciach próbnych dostaje swoja pierwszą rolę w filmie Andrzeja Barańskiego "Dzień wielkiej ryby". Historia z lat sześćdziesiątych, ja przerażona, cudne Jany - Peszek, Frycz i Wieczorkowski + Kazimierz nad Wisłą. Nie zapomnę tego do końca życia.

1996- przed premierą drugiego z przedstawień dyplomowych, podczas Sylwestra zbieram w Szklarskiej Porębie piękne, wielkie szyszki, które układam na kaloryferze. Nazajutrz, w dniu premiery budzę się bez głosu, foniatra stwierdza silną alergię. Moja Szimena w "Cydzie" jako pierwsza w powojennej historii teatru rewolucyjnie skrzypi, zamiast głośno opowiadać swą historię.

Pojawia się propozycja drugiego w krótkim życiu zawodowym filmu - i znów w tytule sa ryby. "Dzieci i ryby" Jacka Bromskiego.
Opowieść jednak zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci, zwłaszcza moich, bo w jednej ze scen pozbywam się góry od bikini i wskakuję na główkę do basenu. Tym samym zdobywam szlify kaskaderskie, bo w basenie jest 80cm wody i skok na główkę to raczej czyn desperacki. Ale każdy by skoczył stojąc topless na planie filmowym pierwszy raz w życiu.



zrodlo: http://www.joannabrodzik.pl/biografia_glowna.htm



  
   Reklama

Copyright © 2Q.pl 2005 r. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Linki sponsorowane: Iwona Młyńska Dentafem